Trochę o dwujęzyczności

Rurki z kremem 

Czy nauka języka polskiego jest potrzebna? (autor: Anna Gąsiorowska)

W grupie przedszkolnej jedna z dziewczynek na pytanie, z czym kojarzy się jej lato –  odpowiedziała, że z rurkami z kremem i nie byłoby w tym nic szczególnego gdyby nie to, że te rurki z kremem są zawsze w Polsce u babci i dziadka. Ktoś powie to tylko rurka z kremem nic wielkiego to jak lody w upał czy pyszne gofry z bitą śmietaną nad polskim morzem i oczywiście to prawda, tylko dziewczynka – prześliczna pięcioletnia X wychowuje się w rodzinie mieszanej. Mama, Polka i tata Anglik, w rodzinie tej ze zrozumiałych przyczyn językiem pierwszym jest j. angielski. Mała X mam jeszcze młodszego braciszka, który nie mówi po polsku pomimo starań mamy. Rodzeństwo funkcjonuje ze sobą tylko w przestrzeni angielskiej. Dziewczynka na pierwszych zajęciach tylko obserwowała, słuchała i uśmiechała się, jednak rozumiała polecenia i chętnie je wykonywała. Po 5 miesiącach jej język polski bardzo się rozwinął, jest to również opinia mamy dziewczynki. Uczennica X na lekcji chętnie rozmawia, odpowiada na pytania, choć jest bardzo nieśmiałą dziewczynką. Wracając do rurek z kremem, jak się one mają do dwujęzyczności? Dziecko bilingwalne[1] można powiedzieć, dostaje dwa razy więcej: emocji, smaków, dotyków, jego świat ma więcej barw w nazwie, przez co mały człowiek staje się otwarty na innych, jego empatia wzrasta, płynnie przechodzi z jednej kultury do drugiej. Dziecko wyrośnie na młodego człowieka bez uprzedzeń, będzie ciekawy i chłonny życia. Częściej będzie podejmowała decyzje, będzie planował, ponieważ jego granice obaw, strachu przed nowym i nieznanym, i nie osiągalnym będą przesunięte dużo dalej niż jego rówieśników. Jego kompetencja językowa będzie podwojona. Czystym pięknem jest, gdy człowiek potrafi posługiwać się frazeologizmami, przysłowiami, rozmowa staje się błyskotliwa, nie jest już tylko bełkotem, ale staje się ucztą dla ucha i w to wyposażmy nasze pociechy, dajmy im wybór rozwoju duchowego, intelektualnego i emocjonalnego.

Jednak musimy pamiętać o jednym, dziecko niepiszące i nieczytające w języku polskim nigdy nie będzie bilingwalne, a jego język polski będzie z wiekiem pasywny z tendencjami do regresji, nie będzie potrafiło rozmawiać w tym języku na różnych poziomach, a na pewno już niczego nie przeczyta i nie doczyta w języku ich rodziców. Może nie jest to przekonujący argument, ale ja zawsze wychodzę z założenia, że warto wiedzieć…….Dzięki naszej wiedzy jesteśmy zawsze wolni – od frustracji, kompleksów, nawet odporni na głupotę i złośliwość innych. A na moich lekcjach j. polskiego i historii zawsze powtarzam moim uczniom:, jeśli ktoś wam mówi, że coś jest niebieskie – to sprawdźcie to, bo może się okazać, że to jest tylko lub aż turkusowe, bo jesteście myślącymi jednostkami, a w waszym przypadku macie szansę na sprawdzenie podwójne, bo jesteście bilingwalni, a nasze czasy należą do takich ludzi.

Nigdy nie wiemy, kiedy nam się nasza wiedza przyda, nie musimy się z nią obchodzić, puszyć, niech przychodzi do nas z przyjemnością, systematycznością i pokorą, a zaprocentuje, nie raz jeszcze będziecie dumni z bycia elokwentnym i mądrym. A mnie osobiście przypomina się niedawne zdarzenie, gdy przy nieopisanym zdumieniu moich angielskich znajomych, wzięłam rosyjską gazetę do ręki i zaczęłam czytać cyrylicę, a jeszcze pamiętam moje bunty i manifestacje, że po co mi rosyjski, o jakże się myliłam, ale cóż, mówiąc kolokwialnie, tylko krowa nie zmienia poglądów’’ Dorosłam i już wiem, że nie jest to tylko język dyktatorskiego  Stalina czy teraz bezwzględnego Putina, język rosyjski – to także literatura: Tołstoj, Dostojewski i mój oczywiście uwielbiany Bułhakow, to kultura, to Słowianie, tak jak my. Uciemiężeni, zmęczeni i uwikłani w politykę szaleńców.

Oczywiście możecie się Państwo nie zgadzać ze mną, są to tylko i wyłącznie moje spostrzeżenia i refleksje, jakie nasuwają mi się w czasie pracy z moimi uczniami.

[1] bilingwizm

[łac. bilinguis ‘dwujęzyczny’],

dwujęzyczność, posługiwanie się przez grupę społeczną lub jednostkę równorzędnie 2 językami w mowie i piśmie.

 

________________________________________________________________________________________________


 

Szanowni Rodzice  (autor: Anna Gąsiorowska)

dwujęzyczność

Uczenie języka polskiego na migracji, to siermiężne przedsięwzięcie, ponieważ ucznia trzeba tak zmobilizować, aby przychodził na dodatkowe zajęcia z własnej nieprzymuszonej woli, aby robił to z przyjemnością i z zaangażowaniem, jak również i z przekonania. Dlatego dla mnie, każdy tekst literacki, fragment piosenki, czy bajki jest doskonałym pretekstem, aby czegoś nauczyć, bo każde słowo jest interpretacją, tekst ma posłużyć do wygenerowania dyskusji, chodzi przede wszystkim o to, aby wejść w interakcje z uczniem, po prostu powinien coś mówić, milczący uczeń dla nauczyciela, to tak jak pogrzebany żywcem. Dlatego nie jestem za ustalaniem kanonu lektur, osobiście staram się dobierać teksty pod indywidualne preferencje grupy, a każda dyskusja ma przyczynić się do tego, aby byli lepszymi ludźmi, chciałabym kształtować ich gust czytelniczy, ale przede wszystkim ‘’wypuścić w świat” rozwiniętą , wyczuloną intelektualnie istotę ludzką. Chodzi o to, aby budować mosty, obudzić w nich świadomość polskości, ale nie regionalnej ( tutaj widzę przestrzeń dla babci i dziadka), oderwanej od rzeczywistości i płaczącej na grobach przodków, tylko Polski współczesnej – istniejącej w świecie z całą mentalnością, twórczością i wszystkimi cechami naddanymi. Marzy mi się wkładanie, mieszanie i porównywanie pewnych tematów w odniesieniu do historii i literatury angielskiej, bo przecież cierpienie, ból, miłość, zachwyt, radość, nienawiść ma charakter kosmopolity. Nie powinniśmy traktować języka nauczanego w sposób megalomański, ponieważ uczniów osadzonych w przestrzeni tutejszej tworzy wielokulturowość, ich polskość przeplata się z angielskością, a bywa, że jedno z rodziców jest jeszcze innej narodowości o czym powinniśmy pamiętać, bo to jest przeogromnie interesujące i ważne. Idealnie byłoby, aby poprzez literaturę od językowo łatwej do językowo trudnej, pokazać dzieciom kulturę z jej tradycją, historią, bo każdy tekst jest odkrywczy, daje i pokazuje nam za każdym razem coś innego. I bez względu na to czy, czy będą robić błędy, czy wymowa będzie czasem niepoprawna, to zyskują wiedzę kognitywną, która funkcjonuje poza językiem, na wyższym poziomie komunikowania się i bardzo pomaga młodemu człowiekowi w ponazywaniu świata i określeniu odcieni jego barw. Jest to długotrwały proces, w który wielką rolę odgrywają rodzice i tylko od Was drodzy Państwo zależy, w jakim pójdzie to kierunku, jaką Polskę pokarzecie swoim dzieciom i choć czasami życie w ojczyźnie nie należy do najłatwiejszych to w żaden sposób nie dyskwalifikujmy Polski w oczach naszego dziecka. Polska i polskość zawsze będą częścią tożsamości naszej i naszego dziecka, co powinno być uświadomione i kultywowane. Jeśli będziemy negatywnie podchodzić do ojczystego kraju, dziecko będzie miało problemy z zaakceptowaniem swoich korzeni, a w konsekwencji z samoakceptacją w ogóle: z wiarą w siebie, w swoje możliwości, tym samym w osiągnięcia szkolne, a następnie zawodowe. Optymalna sytuacja dla dziecka to taka, gdy w polskim domu mówi się w języku polskim, a poza domem w języku drugim. Dla dziecka rozwijającego się intelektualnie i emocjonalnie język rodzimy jest tym, który pomaga mu w dorastaniu. To w nim wyraża emocje, życzenia oraz uczucia. Niekiedy dorośli przechodzą w domu na język drugi, sądząc, że dzięki temu dziecko szybciej i łatwiej go opanuje. Nic bardziej błędnego. W ten sposób rodzice przekazują swojemu dziecku dość często język niedostatecznie opanowany, czyli jego niepoprawne wzorce. Eliminując język ojczysty z komunikacji rodzinnej, zaburzają rozwój dziecka, czego często nie są świadomi i czego na pewno chcieliby też uniknąć. Pamiętajmy, iż nawet jeśli bardzo dobrze posługujemy się językiem kraju emigracji, jest to dla nas wciąż język obcy, którego nie przyswoiliśmy w sposób naturalny. Z czasem, dzięki kontaktom z rówieśnikami, nasze dziecko i tak będzie mówić od nas lepiej w języku kraju, do którego przybyliśmy. Nie przyspieszymy tego procesu, zwracając się do naszego dziecka z błędami, których często nawet nie słyszymy. Wspólne rozmowy po polsku podczas posiłków są więcej warte niż milczące wyjścia na imprezy kulturalne.  Już jedna minuta dziennie indywidualnej rozmowy w języku polskim potrafi zdziałać cuda.

A moim skromny życzeniem jest, aby Państwo jako rodzice wiedzieli, że:

Dwujęzyczność oznacza sytuację, w której człowiek rozwija w pełni swoje kompetencje komunikacyjne w dwu językach: najczęściej jest to język ojczysty i język docelowy, czyli język kraju osiedlenia. Dzieci imigranckie, które wypracują pozytywny stosunek do obu języków i kultur – rodzimej i nowej – osiągają lepsze rezultaty w nauce niż dzieci, których stosunek do nich jest obojętny. Dwujęzyczność pozytywnie wpływa na myślenie kreatywne. Dwujęzyczne dzieci mają też lepiej rozwiniętą pamięć. Pamiętajmy, iż badania neurologiczne wyraźnie pokazują, iż w przypadku dzieci dwujęzycznych obserwujemy zaangażowanie szerszych obszarów cerebralnych mózgu w porównaniu do osób jednojęzycznych. W rezultacie wzrasta objętość szarej materii w dolnej części lewego płata ciemieniowego. Mózg jest w stanie wytwarzać nowe neurony, które zintegrowane w istniejące struktury stają się w pełni funkcjonalne. Osoby dwujęzyczne cechuje interpersonalna wrażliwość i empatia, są spokojniejsze i mniej lękliwe w kontaktach z innymi. Wychowanie dwujęzyczne w żadnym wypadku nie wpływa na zaburzenia osobowości, wręcz przeciwnie – może intensyfikować rozwój procesów myślenia oraz kreatywność. Uważa się, że dwujęzyczne dzieci wcześniej dojrzewają i dlatego lepiej radzą sobie z wieloma aspektami życia, mają też świetnie wykształconą umiejętność słuchania. Dwujęzyczność ponadto ma pozytywny wpływ na rozwój intelektualny i osiągnięcia w nauce. Poza tym dwujęzyczne dzieci są bardziej tolerancyjne, otwarte oraz bardziej elastyczne: łatwiej przystosowują się do nowych sytuacji niż dzieci jednojęzyczne. Obraz świata dziecka dwujęzycznego jest bogatszy. Do osiągnięcia tych pozytywnych skutków potrzebna jest jednak konsekwencja w rozwijaniu obu języków, pozytywne nastawienie do dwujęzyczności oraz wsparcie emocjonalne – szczególnie ze strony rodziców i nauczyciela.